Nacpan niedaleko El Nido (raj pierwszy) – Rozdział XIV

Jest takie miejsce na jednej z filipińskich wysp, które może wydawać się marzeniem dla wielu. To Nacpan, zwane przez miejscowych Nacpan Beach, czyli plaża w Nacpan.

Bezkresna, długa i szeroka plaża niedaleko małej wioski, oddalona od rzeczywistości, turystów i wszystkiego od czego chcemy uciec na co dzień. Piękne widoki na niewielkie wyspy majaczące w oddali, po drugiej stronie las kokosowy, a w wiosce rybacy, którzy codziennie złowią świeżą rybkę.

Gdzie zamieszkać – wydaje się na pierwszy rzut oka, że nie ma tam hoteli. To prawda. Póki co – nie ma 🙂 Jest jednak kilka (słownie: kilka) bambusowych domków, tuż przy plaży w bajecznej cenie ok. 30 – 40 zł za dobę! Taki raj na ziemi 🙂

Jak znaleźć Nacpan Beach

Nacpan Beach położone jest na północnym cyplu wyspy Palawan, jakieś 15 km na północ od dość mocno obleganego przez turystów miasteczka El Nido. Tu pisałam więcej o wyspie Palawan na Filipinach.

 palawan na filipinach nacpan beach

Na mapie z premedytacją oznaczyłam drogę pieszą do Nacpan Beach. Jeszcze przed El Nido kończy się droga asfaltowa i zaczyna szuter 🙂 I tak wyglądają wszystkie drogi na północy wyspy Palawan.

Do El Nido kursują autobusy, powyżej El Nido – nie! Można się tam dostać na kilka sposobów: wynająć tricycla, skuter, motor lub pójść….pieszo.

Tym razem wynajęliśmy skuter offroad’owy marki honda, polecam ten wybór – tanio (ok. 400 peso filipińskich czyli 33 zł/doba), przewiewnie i można podziwiać widoki.

Informacja dla pozostających w El Nido:

  1. Prąd w El Niodo włączany jest o godzinie 2 popołudniu, a wyłączany o 6 rano. Niektórzy właściciele w pozostałych godzinach używają agregatów.
  2. Noclegi można bez problemu znaleźć na miejscu – całkiem przyzwoite, poczynając od 400-500 peso za dobę – ok. 35-40 zł – za pokój 2 osobowy.
  3. Jedzenie jest droższe niż w pozostałych miejscach.
  4. Plaża w El Nido jest nieciekawa – w zasadzie wcale jej nie ma.
  5. El Nido to dobre miejsce wypadowe na wycieczki po wyspach (ceny od kilku tysięcy peso – powyżej 200 zł za wycieczkę od osoby) oraz miejsce imprezowe – kluby zlokalizowane na plaży, gdy jest przypływ siedzi się i tańczy w wodzie 🙂


bankier ubezpieczenie turystycznehotelscombined


Nacpan Beach – miejsce gdzie można odpocząć naprawdę

Nasz skter był wyposażony w kluczyk, przy którym była zawieszona niewielka mapka z północnym rejonem El Nido. Dojazd do Nacpan był cały szutrowy, w dużej części z wysypanym żwirem, od czasu do czasu widać było, że trwają prace nad drogą, głównie w miejscach gdzie przebiegały rzeczki i konieczne było wybudowanie mostu. Patrząc jednak na stan zaawansowania prac oraz sposób ich wykonania chyba jeszcze przez długie lata nic nie powinno się tu zmienić 🙂

wycieczka na Nacpan beach wycieczka na Nacpan beach

Dojechaliśmy do znaku na Nacpan Beach – 3 km. Nacpan to niewielka wioska nad samym brzegiem morza południowo – chińskiego z przepiękną, długą i szeroką plażą. Biały piasek i błękitna toń wody. Palmy z kokosami rosnące wokół plaży i …. pusto. Turystów niewielu, właściwie tylko tacy, którzy zostali na parę godzin przywiezieni wynajętym vanem, na wieczór odjadą do El Nido.

plaża w nacpan beach

nacpan beach

Dojechaliśmy naszym bajkiem na koniec plaży i tam się rozłożyliśmy, tym razem koc zabrałam z samolotu linii arabskich :-), wiedziałam, że przyda się nie raz. Nie mieliśmy nic do jedzenia. Krzysiek wyjął swój sprzęt i poszedł na jedną z najbliższych palm i przyniósł kokosy. Dumna….. 🙂

Kokosy były wyśmienite, miały chłodne mleko kokosowe, które w rzeczywistości jest wodą o lekkim posmaku kokosu, do tego był to ten typ, który miał wewnętrzny miąższ idealny  na śniadanie.

Było tak pięknie, że postanowiliśmy nie wracać na noc. Wynajęliśmy domek bambusowy przy plaży, który pierwotnie – wyjściwo, kosztować miał 800 peso, stanęło na ostatecznie na 500, czyli dla nas akceptowalnie (35-40 zł). Domek z dużym łóżkiem i łazienką oraz własnym niewielkim ogródkiem. Ernesto – właściciel przybytku mieszkał tu wraz z żoną i synkiem w osobnym domku.

U Ernesta można nie tylko spać ale i dobrze zjeść. Nie szukajcie obiadu gdzie indziej! Kolacja przy świetle księżyca i świecach, iście królewska kosztowała 21 zł dla dwojga. On zaserwuje Wam wszystko czego chcecie 🙂 Taniej w okolicy nie znajdziecie!

W wiosce też da się „coś” zjeść. Jest tu mały sklepik. Na stoliku stało kilka kolorowych słoików, z kolorowymi kawałkami różnych rzeczy w środku. Zmyliło mnie to, bo wcześniej sądziłam, że to jakieś cukierki. Obok stało proste urządzenie do mielenia. To musiało coś oznaczać. Dziewczyna, może 17, może 18 letnia, która kramik obsługiwała powiedziała, że może zrobić coś o nazwie „halo-halo”. Wytłumaczyła, że jest to miks różnych owoców, razem ze zmielonym lodem, mlekiem skondensowanym i orzeszkami. Została zmielona cała miska lodu, w zasadzie wyglądało na to, że już niewiele się zmieści czegoś innego. Na ten lód został posypany cukier trzcinowy w ilości trzech głębokich łyżek, dołożyła krojone banany, kokos i jeszcze kilak innych krojonych owoców, których wcześniej nie znałam – z każdego po jednej łyżce. Te owoce nie były surowe, w jakiś sposób były przetworzone tak, że były stosunkowo miękkie. Całość została oblana dwoma małymi kubeczkami mleka skondensowanego i posypana dużą łyżką mielonego orzecha. A smak? Pyszny. Można by go przyrównać do biedniejszego brata mac fleura z McD.

W misce obok leżały worki, a w workach rosół z kurczakiem i warzywami. Dziewczyna miała na zapleczu sklepu ryż i to wszystko można było sobie u niej zjeść, jeśli ktoś o tym wiedział 🙂 Taniej niż u Ernesta ale nie tak wytwornie 🙂 W plastikowych pudełkach miała pochowane szaszłyki z wieprzowiny i czegoś tam jeszcze, ale dalej już nie zaglądałam bo mój żołądek o tej godzinie nie był jeszcze gotowy na takie widoki.

Na plaży w Nacpan jest pięknie za dnia. Wieczorem jest chyba jeszcze piękniej.

Wycieczka po północnym cyplu El Nido

Kolejnego dnia wyruszyliśmy na wycieczkę, dalej na północ. Droga była…. szutrowa, nic ciekawego, pupa już mnie bolała od siedzenia na bajku i jazdy na wybojach. Widoki rekompensowały całość niedogodności. Było przepięknie, zielono i sielsko. Wyżej i bliżej północy rozciągały się widoki na morze i wysepki zlokalizowane niedaleko wyspy Palawan. Mijaliśmy po drodze małe wioski, dosłownie kilka domków na krzyż. W każdej takiej wiosce był obowiązkowo przynajmniej jedne mały sklepik. Nie mieli w żadnym jednak ani wody, ani papieru toaletowego, które akurat najbardziej nam były potrzebne 🙂 Wszędzie były jakieś zwierza.

Gdzieś na końcu cypla natrafiliśmy na takie znaki:

el nico palawan

el nico palawan

Drugi napis na tyle mnie zaciekawił, że zboczyliśmy z drogi. Po około 300 m, zgodnie z informacją, dojechaliśmy do dość ładnej, choć niewielkiej plaży i ośrodka z możliwością noclegu.

Były tam domki z bambusa do wynajęcia, można wynająć namiot i pokój. Nad samym brzegiem była niewielka restauracja. Świeże soki z limonki i mandarynki były na prawdę świeże – przy nas zerwane z drzewa.

 

Inne ale ważne (jedna wada i ceny nieruchomości)

W zasadzie z tym miejscem, które za chwilę będziemy opuszczać czyli Nacpan Beach związana jest tylko jedna niedogodność, która tym razem i mnie dopadła. Niestety są tu właściwie przez cały dzień małe muszki, zwane piaskowymi. Bardzo malutkie, ale za to jak ugryzą to zostaje bąbel ropny jakieś 5 razy większy niż one same. Po tygodniu bąbel zmienia się w czerwony placek. Jeśli jednak cała plaga takich muszek Cię dopadnie, to jesteś po tygodniu jednym wielkim czerwonym plackiem.  Nie bardzo wiadomo jak się przed nimi chronić, bo nasze specyfiki przywiezione z Polski nie działały, a i tubylcy też cięgle się od nich odganiali. Co prawda istniała różnica pomiędzy muszkami piaskowymi a moskitami kubańskimi, które spotkaliśmy będąc na Kubie, na przepięknej Cayo Jutiyas, bo tamte grasowały tylko rankiem między 7 a 9 rano oraz wieczorem między 17 a 19, ale skutki były porównywalne.

Dla inwestorów :-). Tego dnia (zima 2013 r.) zrobiłam analizę rynku nieruchomości w Nacpan i zorientowałam się, że aby kupić sobie tu grunt trzeba najpierw znaleźć sobie partnera Filipińczyka i w ten sposób zdobyć obywatelstwo. Po drugie są do sprzedania grunty, nad samą plażą, a więc w najlepszej lokalizacji i to grunty o optymalnej powierzchni ok. 8.000-10.000 metrów kwadratowych, z przyłączoną wodą i prądem w cenie wywoławczej 3.000 peso za metr kwadrat, czyli jakieś 210-220 zł/m2. Właścicielem większości tych gruntów jest znany nam już Ernesto z „Catian Beach & Restaurant”, u którego spędziliśmy trzy cudowne dni 🙂

Opuszczająć Nacpan nie wiedziałam, że kolejne miejsce, do którego przybędziemy, będzie jeszcze piękniejsze 🙂 Kolejny rozdział opowieści z cyklu podróży po Filipinach to potwierdzi 🙂


Polecam przydatne linki – tanie loty, jeszcze bardziej tanie loty – dla wnikliwych, wymiana waluty szybko i tanio na podróże oraz ubezpieczenie w podróży!

flipo

baner_biblia_taniego_latania

walutomatbankier ubezpieczenie turystyczne


HeY! Nie zapomnij o udostępnieniu tego wpisu! Ktoś może potrzebować tych informacji 🙂 Z góry dziękuję!!!

Podoba Ci się? - Udostępnij 🙂
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  


Jeśli spodobał Ci się ten wpis - DODAJ się do Newslettera!

Komentarze

  1. Hej, czy masz może jakiś kontakt do Ernesta? Wybieramy się tam z żoną w listopadzie i chcielibyśmy u niego nocować (dzięki Twojej rekomendacji ;)). Odezwij się proszę na e-mail: dawid_kubas@o2.pl
    Z góry dzięki!!

    • niestety, pytaj o niego i o Catian Beach & Resort!
      Powodzenia, napisz jak było!

  2. Dzięki Magdzie trafiliśmy na tą rajską plażę. . Ernesto pamięta Cię doskonale i gorąco pozdrawia. Trochę aktualności – niestety filipińska rzeczywistość pędzi do przodu. Nie udało się wytargować mniej niż 600 peso za noc. Jedzenie już też droższe. Za to dobra wiadomość dla lubiących snorklować – potaniały wycieczki „Island hopping” ceny oficjalne w El Nido od 1200 do 1600 zależnie od trasy. Nam udało się zakupić 2 po 1000 każda. Pozdro Gaba i Kuba. Czekamy na relacje z Kolumbii 😉

    • O Gaba! Dzięki!!
      No tak, życie pędzi do przodu, opłaty też 🙂
      Super cena za island hoping!
      Pozdrawiam!

  3. Wiele słyszałem o Filipinach od znajomych. Jeden był chyba nawet w tym konkretnie miejscu – wspomina to jako wakacje życia i przedsmak raju na ziemi. Takie właśnie opisy jak na Magdagaskar.pl upewniają mnie tylko w tym, że jest to miejsce które odwiedzę z pewnością 🙂 Dzięki Magda za kolejną ciekawą relację z fajnego miejsca 🙂 Piękne zdjęcia 🙂 Pozdrawiam Tom 🙂

    • HeY Tomek!
      Dziękuję za ten komentarz – potwierdzam – miejsce warte odwiedzenia!
      Pozdrawiam.

Napisz komentarz

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
Przeczytaj poprzedni wpis:
Pasja – kilka pytań do Magdy M.

Każdy z nas ma swoją historię, każdy z nas robi lub chciałby robić w życiu to co lubi. Pasja –...

Zamknij