Rozdział VII – W poszukiwaniu filipińskich peso i sklepów z żywnością – ważna porada praktyczna!

Była już środa. Jak zwykle wstaliśmy późno. 11.00, czyli o 4 rano czasu polskiego. Ogarnięcie się i spakowanie zabrało nam jakieś półtorej godziny – wakacje i slow life zmiksowane!

Zostawiliśmy bagaże i poszliśmy szukać banku w celu dokonania wymiany walut (tak nam polecono, tak przeczytałam w necie – wymieniamy w banku). Poszukiwany był też jakiś sklep żeby kupić jedzenie na nocną podróż autobusem – jechaliśmy w góry!

 

 


W celu nabycia peso filipińskich zdecydowanie opłaca się zabrać ze sobą dolary (ja korzystam z walutomatu – szybko i sprawnie, polecam) i na miejscu je wymienić na peso. 


 

BDO-PhillipinesDo banku doszliśmy po jakichś 30 min. spaceru po zakopconych ulicach Manili. K. został na zewnątrz – jak zwykle miał ze sobą w plecaku swój bagnet, który nosił, jak mówił, na wszelki wypadek. W drzwiach banku natomiast stał ochroniarz, który dokładnie sprawdzał co każdy ma wewnątrz swojej torby.

 


 

W Manili ochroniarze są praktycznie przy każdych drzwiach – do metra, do sklepów, do banków, do większych salonów samochodowych czy kosmetycznych, do biurowców, do zamkniętych i ogrodzonych osiedli czy parków itd. Jest to dość uciążliwe bo tworzą się kolejki i czasem długo trzeba czekać żeby w ogóle wejść do środka. Lub wyjść! Na wyjściu też stoją ochroniarze i też sprawdzają torby 😉


Krótka historia o wymianie dolarów na peso w banku BDO – ku przestrodze!

Weszłam do banku sama i stanęłam zadowolona w krótkiej kolejce do okienka. Byłam pewna, że wymiana pieniędzy zajmie tylko małą chwilę.

Kiedy nadeszła moja kolej i podeszłam do okienka mówiąc czego potrzebuję pani uprzejmie – jak zwykle – zapytała:

– Madam, do you have an account in our bank?

Czy mam założone konto w ich banku?????? Przyznacie, że miałam prawo się zdziwić 😉 Z uśmiechem odpowiedziałam, że oczywiście nie mam. Pani, równie uprzejmie, odpowiedziała, że w takim razie nie jest możliwa wymiana pieniędzy.

Hę???!!!! Trochę już poirytowana, szczególnie, że wisiała tablica z aktualnym kursem wymiany, poprosiłam o rozmowę z kierownikiem – podobnież najlepsza strategia w takiej sytuacji. Pani w okienku, bardzo, ale to bardzo uprzejmie odpowiedziała:

– Yes, Madame i poszła po kierownika.

Pani kierownik, zadała mi to samo pytanie o rachunek w ich banku. Poinformowałam ją dodatkowo, jaki jest cel mojej wizyty w ich kraju, a w związku z czym nie mam potrzeby zakładać żadnego konta. Co więcej, uzupełniłam:  śmieszne jest to, że w banku, takim jak ten – dodałam podkreślając jego prestiż – nie można wymienić głupich 300 dolarów bez posiadania konta.

Weszłam pani kierownik na ambicję, bo ta zaprosiła mnie do okienka obok, z miejscem siedzącym. Fakt, mogła też zauważyć moje lekkie zdenerwowanie oraz determinację do wymiany pieniędzy 😉

Usiadłam. Zdziwiłam się trochę bo tu – na blatach od strony siedzących klientów – leżała prasa. Każdy mógł sobie poczytać. Przyznacie – dobry pomysł! U nas to raczej niespotykane. A tak, spokojnie, nie denerwując się oczekiwaniem na załatwienie sprawy, czytamy sobie o tym co tam słychać na mieście, w kraju i za granicą.

Podeszła nowa pani (trzecia z kolei) i bardzo uprzejmie podała mi duży kwit do wypełnienia. Byłam załamana – nie cierpię kwitów wszelkiego rodzaju i dostaję na samą myśl gęsiej skórki. Te miałam jakoby wypełnić?!

Były tam dane dotyczące miejsca zamieszkania, celu wymiany pieniędzy i ich ilości, danych osobowych typu telefon, adres, adres mailowy, cel podróży, miejsce zamieszkania na Filipinach i wiele innych. Wypełnienie zajęło jakieś 4 min., ale doliczając wcześniejsze dyskusje i oczekiwanie w kolejce minęło już z 15 min. Pani wzięła ode mnie wypełniony kwit, a następnie przez kolejne 6-7 minut wszystko skrupulatnie przepisała do swojego komputera. Rozumiecie to – przepisała!

Potem poszła kserować mój paszport. Uprzejmie zapytała czy mam jeszcze jeden dokument tożsamości, oczywiście nie miałam. Minęło kolejne 5 min. Byłam już zdenerwowana, że to tak długo trwa, zaczęłam czytać gazetę hi hi. Już wiedziałam dlaczego tam jest.

Pani wróciła i zaczęła wyjmować banknoty na wymianę, liczyła je dokładnie, a następnie zaczęła wpisywać ile banknotów i o jakich nominałach będzie mi wydawać, a to wszystko wpisywała w blankiet, który ja wcześniej wypełniałam. Jakaś porażka – pomyślałam – to nie może cię dziać naprawdę.

Widząc, że zbliżamy się do celu – miałam mieć w ręce peso filipińskie zamiast dolarów – uspokoiłam się, w zasadzie już teraz i tak nie miałam wyjścia, zaczęła mnie ta cała sytuacja po prostu śmieszyć.

Po wpisaniu całości w blankiet i sprawdzeniu, parokrotnym czy wszystko się zgadza, także na kalkulatorze!, pani zaczęła przepisywać te wszystkie cyfry z blankietu do swojego komputera!!! Minęło kolejne 10 min.

Uff… Pani w końcu wzięła ode mnie dolary i zaczęła wydawać mi równowartość w peso.

Przez chwilę przeszło mi przez myśl, że niektóre nominały, jak 1.000 peso, warto byłoby zamienić na mniejsze bo zapewne będziemy mieć problem z rozmienieniem ich kupując coś na ulicy. Szybko jednak zrezygnowałam z tego pomysłu, bo wyobraziłam sobie, że uprzejma pani zacznie to wszystko od nowa uprzejmie i dokładnie liczyć, wpisywać w blankiet, a potem do komputera i sprawdzać, co zajmie jej pewnie z 15 kolejnych minut.

Zabrałam paszport i peso i szybko wyszłam z banku. Całość trwała ostatecznie  ok. 40 min. Masakra!

Kiedy wyszłam K. siedział na schodach. Był cały mokry. Jego koszulka była caluśka mokra. Na dworze było pewnie z 35 stopni C. Minę miał całkiem zrezygnowaną, ale kiedy opowiedziałam mu pokrótce całość – wykazał zrozumienie.

 

 

Krótka historia o tym, jak można to zrobić w 3 min zamiast w 40!

save-more-marketsJakieś 300 metrów dalej, po drugiej stronie ulicy znaleźliśmy sklep – dość duży market.

Kiedy tam weszliśmy, po lewej stronie zauważyłam………. kantor wymiany walut. Wzięłam 30 dolarów, które miałam luzem w kieszeni i poszłam, dla sprawdzenia, wymienić je na peso.

Wymiana zajęła …. ok. 1 minuty, bardzo uprzejma pani nie chciała żadnych dokumentów, a kurs wymiany był ciut lepszy niż w banku! Ot, człowiek uczy się całe życie.

Kupiliśmy w sklepie podstawowe produkty.

 

 


 

SM_SavemoreZapamiętajcie ten znak – to sieć sklepów „save more” typu naszej „biedronki”.

Tu niedrogo kupicie wszystko co potrzeba 😉

 

 


 

Wróciliśmy bagaże. Chwilę później pożegnaliśmy się.

Oko Lilliany, przez noc nabrało kolorów w odcieniach fioletowych, które okrążały teraz całe jej oko. Ale ona, jak zwykle, była uśmiechnięta i zadowolona!

 

Wcześniejszy wpis z cyklu Filipiny znajdziecie w Rozdziale VI, pt. „Jak Filipińczycy z Manili bawią się i tańczą salsę oraz o nagłym i nieprzewidzianym wypadku zakończonym wizytą w szpitalu”.

Kolejny wpis: ROZDZIAŁ VIII.

 

 

Podoba Ci się? - Udostępnij 🙂
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  


Jeśli spodobał Ci się ten wpis - DODAJ się do Newslettera!

Powiązane tematy

Komentarze

  1. Gdyby komuś popsuł się laptop lub telefon należy skierować się do centrum handlowego – ostatnie piętro – naprawa na miejscu.

    Piątek! Szybko do pracy i weekend!W Manili praca wre na 3 zmiany, 7 dni w tygodniu i Filipińczycy nadal potrafią zrobić…

    Posted by Magdagaskar.pl on 30 lipca 2015

  2. Jesteśmy w Wietnamie na lotnisku i za 3 godziny bedziemy w Manilii i szukałem info jak szybko ogarnać peso i jechać dalej 🙂 Czyli szybko to omijając banki Dzięki !

  3. Za 3 godziny bedziemy w Manilii i szukałem info jak szybko ogarnać peso i jechać dalej 🙂

    • HeY!
      na lotnisku w Manili musicie coś wymienić, ale nie wiele, byle dojechać tam gdzie chcecie. Następnie tak jak opisałam – omijajcie wszelkie banki – szukajcie kantorów w dużych sklepach. Lepszy kurs, szybciej, bez zbędnęj biurokracji! Powodzenia!
      ps. jak do mnie trafiliście?

Napisz komentarz

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
Przeczytaj poprzedni wpis:
Rozdział VI – Jak Filipińczycy z Manili bawią się i tańczą salsę oraz o nagłym i nieprzewidzianym wypadku zakończonym wizytą w szpitalu

Po dniu spędzonym na wędrówce ulicami peryferiów Manili wróciliśmy do domu i szykowaliśmy się do wyjścia.   Przypomnę Wam, że na...

Zamknij